Saturday, 16 November 2013

Imagin o Harrym . Rozdzial 5 - Taylor jest modelkom

Pisane przy - Ellie Goulding  - http://www.youtube.com/watch?v=rNpBahr49mA


-Powiedzmy ze ci wierze - Powiedzial Harry.- Czego tak konkretnie szukalas ? Przecierz widze ze masz  napisane ,,Taylor Switf''.
-Chcialam sie czegos dowiedziec . - Bardzo dziwne ze Harry , gada tak normalne ze mnom o jego ex .
-Taylor jest modelkom.- No w sumie bylo tam bardzo duzo zdjenc Taylor , i wyglondala na modelke .
-Aha. A tak wogule po co przyszles ?-Bylam ciekawa po co przyszedl .
- Co ?! ... A no tak ... przyszlem powiedziec ze jutro z chlopakami jedziemy , do miasta , i zostajesz z Perrie
.-Aha .... Harry ...
-Hmmm..
-No bo ja mam ... Psa ... i jutro trzeba po niego pojechac do weterynarza po niego .-Powiedzialam prawde -Taak... Ale masz nie uciekac bo ii tak cie znajdziemy . Perrie jedzie z tobom .
-Och ... Spoko.
-Dobranoc Kochanie .-Powiedzial .
-Dobranoc Harry.-Harry wyszedl, wylonczylam telefon i zasnelam.


*Rano*

-Jess.-Obudzil mnie glos , to chyba byla Perrie.-Jessssss... Kochanie ... Obudz sie .. jest juz 11 .-Po uslyszeniu slowa 11 zerwalam sie .
-Która ? 11? Musze odebrac psa za godzine .
-Ok . Nie wiedzialam ze masz psa . Ja i Zayn tez mamy , ale on jest u mnie .- powiedziala usmiechajonc sie .
-Dobra . Zaraz zejde na dul i pojedziemy ok ?- Spytalam
-Dobra. To idz sie ubierz .-Perrie wyszla . wstalam z lózka i pobieglam pod prysznic , rozebralam sie i weszlam pod prysznic . Po prysznicu ubralam sie w to .
Bez lecaka
Zeszlam na dól . Perrie juz na mnie czekala .
-Mozemy juz isc .- Powiedzialam
-Spoko , Fajne buty.
-No wiesz ja wogule nic nie kupywalam , wszystko mialam juz w szafie .- Usmiechnelam sie .-Dobra chodzmy bo jest juz 11:30. a na 12 musze juz byc .- wsiadlismy w samochód Perrie który wyglondal tak

-Masz podobny zamochód do Harre'go , on ma taki sam tylko ze czarny.
-Wiem my wszyscy takie mamy. Wienc gdzie jest ten weterynarz ?
-Na Blow street (Wymyslona ulica)
-Ok wiem gdze to jest . A tak wogule co sie stalo twojemu pieskowi i jak sie wabi ?
-O no tak , samochód go potrocil , ale weterynaz powiedzial ze z tego wyjdzie , bardzo wtedy plakalam . Wabi sie Max .
-Mój i Zayna wabi sie Hatchi. W mojej torbce jest telefon . Wyciongnij i wejdz w galerie .
wzielam telefon Perrie i tak jak powiedziala tak zrobilam , a zdjencie wyglondalo tak .

-Ojejjku jaki slodziak .
-Wiem.

*15 monut puzniej *
-Jestesmy - Powiedziala Perrie.
-Ok idzesz ze mnom ?
- Nom ... Moge isc.
-Chodzmy - Weszlismy razem z Perrie .
-Dzien Dobry ja przyszlam po mojego psa husky wabi sie Max , zostal potroncony przez samochód.
-dzien dobry . Niech pani poczeka zaraz go przyprowadze .
 *5 min puzniej *
-a oto Max
- O jaki slodziak - Powiedziala Perrie .
-Wiem . Hej Max jak tam ? Oj ty mój biedny psiaku -
(Max)
-Dzienkuje - Pwiedzialam
-Nie ma sprawy byl bardzo grzeczny.
-To dobrze . Ile place ?
- £50
- Dzienkuje jeszcze raz . Do widzenia
- Do widzenia.- Wyszlismy z Perrie od weterynarza . Mój maly Max byl tam 2 tygodnie .
-Max wskakuj na tylne siedzenie .
-O jeejku on jest na prawde slodki .
-Och twójj tez .
-Danielle i Liam'a piesek tez jest slodki . zobacz .- Podala mi telefon z zdjenciem - To Loki

-O jeejku jeszcze slodszy od Max'a
-Karzdy piesek jest slodki .
-No karzdy  pies ma cos slodkiego w sobie .

*W Domu *

- Max . To twój Na razie domek . Bondz grzeczny
-Moze przywioze Hatchiego ?
-OK . To ty jedz . Ja zostane
-To ja bende za godzinke . Do zobaczenia kochana.
- Pa Pa
Perrie wyszla zostawiajonc mnie samom z Max'em
- Max chodz pujdzemy do mojego pokoju . Mieszkajom tez tu 5 -antka chlopaków . Musisz byc grzeczny . i nie bondz zazdrosny przecierz wiesz ze kocham tylko ciebie i Cloe . No i chyba zakochalam sie w Harrym . Ale szczerze go nie nawidze . Jest okropny , ale za to atrakcyjny , i ma przepienkne zielone tenczówki , bujne loczki ,i te doleczki . Dobra jestem dziwna , gadam z psem.
- How how - Zaszczekal Max .
- Co Max ? Nie szczekaj .
- Kurwa niech ten pies sie zamknie .- Uslyszalam Glos Harre'go
- Max Cicho . Harry mi nic nie zrobi, wiem ze jestes zazdrosny .
- Twój pies jest zazdrosny ?
-Tak jest . I co z tego .
- Nie nic Hatchi tez czasami jest zazdrosny jak widzi jak Perrie caluje sie z Zayn'em .
-No widzisz . A teraz ide do pokoju . Pa - Powiedzialam . Poszlam na góre do swojego pokoju .
-Max !!!
-How how how...
-Max zamknij sie - Max zaczol skakac kolo dzwi . Musze przyznac ze dziwnie to wyglondalo .
- Max odsun sie .- Otworzylam dzwi , zauwarzylam tylko slodkiego pieska .


-Hatchi !!! ile razy mówila nie biegaj po domu Chlopaków !! - Krzyczala Perrie - Sorki za Hatchi , Wyczul Psa i pobiegl .
-Nic sie nie stalo . Harry tu byl , ale chyba juz poszedl .- Spojrzalam na Max'a , Bawil sie z Hatchim .
- O jak slodko wyglondajom - Powiedziala Perrie
-No musze przyznac .
-Hmmmm.
-Perrie co ty chcesz zrobic ?
-Taki maly experyment .
- Ok Ok nie wnikam .
- He he .
- Chodz , pogadamy w moim pokoju .
Weszlismy do mojego pokoju . Usiadlismy na lózku a  Pieski polozyly sie przytulajonc do siebie.
-Wiesz ... To naprawde slodki widok - Pokazalam palcem na pieski .
-Tez tak uwarzam .Musisz poznac Danielle i El.
-No wiem .
- Zaraz po nie zadzwonie .
- Teraz?
-Tak
- No ok

*Perrie zadzwonila i umówila sie z nimi zeby przyjechaly .*
*Po otworzeniu dzwi *

- Hej Pezz - Powiedzialy
- Hej . Musze wam przedstawic Jessice . Jessica to jest Danielle i Eleanor . Danielle i Eleanor to jest Jessica
- Czesc - Powiedzialy
- Czesc  - w tym momencie Max i Hatchi wyszli i zaczeli witac sie z Danielle i El .
- O jeeejku jaki slodkie pieski .
- To jest Max - wzielam Max'a na rence i go przytulilam .
-Ojeejku . Hatchi chyba sie z nim zaprzyjznila .
-Nom i to bardzo .
Zaprosilismy El i Dani do srodka .

                                           ***


Usiedlismy w salonie i pilismy Herbate .
-Wienc ty jestes ?
-ymmm.- Spojrzalam  w zaklopotaniu patrzonc na Perrie .
- Mojom przyjaciólkom i Chlopaków . - Mam szczenscie Z e Perrie tak dobrze klamie
-Oh ... Nigdy o tobie nie slyszalam - Powiedziala El
- Bo ona nie dawno przyjechala - Powiedziala Perrie .
- Fajnie - Dodala Dani

 *( Siedzielismy tak i gadalismy z godzine puzniej przyszli chlopaki )*

- Hej . - Powiedzial Lou calujonc El - Czy wy robicie babski zlot w naszym domu .- Spytal
- Nie do konca . Max jest chlopakiem .- Powiedziala radosnie El .
-Max?
-Tak lezy w moim pokoju z ..
- Kto to kurwa jest . ?
-Mój pies - zasmialysmy sie - lezy w moim pokoju z Hatchi .
-Ooooo ... Sorki myslalem ze to jakis chlopak .- Powiedzial , do salonu weszli Liam i Harry wraz z Zayn'em i Niallem.
-Hej dzewczyny .- Pwiedzial Zayn. Pocalowal i przytulil Perrie .
- Hej kochanie .- Powiedziala Perrie .- Przywiozlam Hatchi . Spi w pokoju Jess z Max'em.
-Kto tokurwa Max ? - Powturka . Lou nie wytrzymal i zaczol sie brechta - Z Czego rrzysz Lou .
- Bo Max to pies Jessi
- Oooo ... ymmm...to...ymmm... Jak wam minol dzien - Biedny Zayn . wszyscy zaczeli sie z niego smiac .
- Dobra my sie bendziemy zbierac - Powiedziala Dani i pocalowala Liam'a.
-ok milo bylo was poznac .
- Ciebie tez - Pozegnalismy sie z Dani i El . Gdy wyszly Harry pociongnol mnie za renke do jego pokoju .
- Tensknilem - Powiedzial
-Taa.. Bez potrzeby
-Slyszalam jak rozmawiasz z Max'em - FUCK
-Fuck - Szepnelam
- Slyszalem . Tez mi sie podobasz - Przeszly mnie przyjemne dreszcze .
- Harry mój pies szczeka . Musze isc .
- Zostan ze mnom  ,
-Przyjdz do mnie po 21-szej
-Ok Bende .
wyszlam , wzielam Max'a na rence i poszlam do kuchni . Tam siedzieli wszyscy oprucz Harre'go
-Hej Jess- Powiedziala Perrie.
-Hej . Gdzie Hatchi?
-W pokoju .- Odpowiedzial Zayn .
- Widzisz Max nie pobawisz sie z Hatchi .Ona chyba spi - Wyszeptalam do ucha Max'a którego caly czas trzymalam na rencach .
- Jak sie wabi ? - Spytal Liam glaszczonc go .
-Max
-Hej Max Jestem Liam , Mam pieska podobnego do ciebie wabi sie Loki.- Zasmialam sie
- ok ok .- Powiedzial Niall i podszedl do mnie i do Liama zabierajonc mi Max'a z ronk .- Choc do wujka Nialla .- Poweidzial Niall . Wszyscy wybuchli smiechem . Hatchi przyjeciala z góry i zaczela szczeac .
- Hatchi  ciiii..- Powiedziala Perrie iosonc jom na rence .
- mysle ze Max chce sie z niom pobawic - Powiedzial Zayn
- A ja mysle ze Max chce zebym ja sie z nim pobawila - Powiedzialam
-oh biedny Max chodz do wujka Louis'a - Loui zabral Max'a z ronk Niall'a- Bendziesz malom marcheweczkom Max - Wszyscy wybuchli smiechem .
- Co tu sie dzieje ? - Harry wszedl do kuchni . Wszyscy ucichli .
-Max poznaje wujka Louis'a - Powiedzial Lou .
-Aha a kiedy pozna Tate ? - Spytal Harry.
- On nie ma taty - Powiedzialam
-Jak to nie ? A ja ? - Powiedzial Harry przytulajonc sie do mnie od tylu .
-Ty ?
-Tak ja .
-Nie wiedzialem ze ma tate -Powiedzial Louis - Wienc musze miec pozwolenie na dotykanie go ?
- Pozwalam ci Lou na dotykanie mojego malenstwa . Nie zrób mu krzywdy .
-Max !!! Marcheweczko !!! Wujek Lou zaraz da ci karme na kolacje .
- Lou ja to zrobie nie musisz .
-Daj spokuj Jessi.
-Perrie mam pomysl chodz , i wez Hatchi .
-Ok .- Pocalowala Zayna i wziela od niego pieska .- Hatchi . Idziemy sie zabawic?
- Zaraz - Zaraz . o jakie zabawy chodzi ?
-Takie tam wspulne kompanie piesków .- Powiedziala Perrie
-Hatchi córciu bondz grzeczna - Pocalowal som a puzniej Perrie
- Awwwwwwwwwwww ... - Wszyscy popatrzyli na nich .
- Harry pusc mnie - Powiedzialam . Dopiero teraz kapnela sie ze nadal sie do mnie przytula .- I jeszcze jedno .
-Hmmm... Co ?
- Max TO NIE TWÓJ SYN!!!!
- A kogo ?
- Napewno nie twój . To mój i Cloe . Ja jestem mamom a Cloe Tatom . - Harry spojrzal zdziwiony .
- Aha ... Nie ma w tym nic dziwnego .- Powiedzial sarkastycznie
- Nie wogule . Nie jestesmy Lezbami .- Powiedzialam i wzielam Max'a z ronk Lou .
- Chodz Max . Idziemy z Hatchi i Perrie sie wykompac . Mam nadzieje ze bendziesz grzeczny i nie bendzie cie juz nic bolec, juz nigdy nie pozwole zebys  wyszedl na uluce i zeby cos cie przejechalo .- Samotna lza splynela po moim policzku - Tak wiem , mam nie plakac .
- Skond wiesz ze on o tym myslal - Spytal Niall
- Widac w jego oczach ze nie chce zebym plakala.- Powiedzialam - Perrie chodz .

* W mojej lazience *

-Ha ha ha ... Max nie chlapp..!!-Powiedziala Perrie
- Ha ha a Hatchi to moze nie chlapie ?- Powiedzialam , Ktos zakryl mi oczy renkom .
-Zgadnij kto to ?- Zachrypnienty glos .- Harry .
-Harry - Powiedzialam
-Skond wiedzialas ?
- Zawsze poznam twój glos - Powiedzialam wycierajonc Hatchi , Perrie wycierala Max'a
-Aha . Jest juz po 21 - O no tak mialam z nim pogadac .
-Oh juz ? Spoko przyjdz za 15 minótek ok ?
-Ok - Wyszedl .
- Co to bylo ? - Spytala Perrie
-Harry . Mialam znim pogadac po 21 .
- ok twój Max jest juz wytarty
-Twoja Hatchi tez .
-Ok to ja jom zabieram i do jutra .
- Nom pa . Max pozegnaj ciocie .- Dalam Perrie Maxa  na rence a ona mi dala Hatchi .
-Pa pa Max .- Max polizal jom po policzku , Ona sie tylko zasmiala
-Pa pa Hatchi .- Wymienilismy sie psami i Perrie wyszla .
- Perrie !!! Dzienki .
-Nie ma za co Pa
-Pa
Wyszla . Do pokoju wszedl Harry . Ja w tym czasie calowalam Max'a

-Yghym
-O Hej Harry
-Hej .nie przeszkadzam bo Max wyglonda na wkurzonego
- Max . Nie, nie mozesz go ugrysc .-Harry dziwnie na nas spojrzal
-Czy ty czytasz mu w myslach .
- Nie . Ten pies jest wyjontkowy i to bardzo . Czasami wiem co on chce zrobic , czasami mówi mi ze cos sie stanie . Ktos kto go potroncil chcial go zabic , zeby mi juz nie pomagal , ale temu ktomus sie nie udalo.
-Ohh nie wiedzialem . A co mówi o mnie . - Spojrzalam na Max'a . w jego  oczach widzialam tylko i wyloncznie ze Harry kiedys mnie skrzywdzi , i zostwi , nie napadnie tez na bank , tylko zostawiom tam bombe , bende z nim kid=edys chodzic , ale Taylor wruci i mnie zostawi . Lzy zaczely naplywac mi do oczu .-Jessi co sie stalo . Nie placz. - Spojrzalam w oczy Max'a , mówil mi w myslach zebym nie mówila tego oczym mi uswiadomil i ,przeztala plakac .
-Juz jest okej . ( Wloncz to - http://www.youtube.com/watch?v=rNpBahr49mA)
- I co powiedzial ci Max - Spojrzalam na Max'a który byl na moich renkac .
- Nie moge . - Powiedzialam
- Czego nie mozesz ?
-Ci powiedziec .
-Max ci nie pozwala ?
-YHM
-Dziwny z niego Pies .
-Tak .Ale kocham go jak czlowieka .
-Dobra przyszlem porozmawiac , o tym o czym mówilas do Max'a
-Harry... Nie powinienes wtedy tam byc - Powiedzialam spokojnie .
-Ale bylem - powiedzial i zblirzyl sie a niebezpiecznom odleglosc .- I Wiem ze to prawda .
-Harry... Tak to prawda .- Przyznalam.
-Wienc ... Jestm atrakcyjny - Sblirzyl sie jeszcze bardziej .
-Harry mam Max'a na rencach . - odsunol sie , i wziol Max'a z moich ronk .i go wypuscil , Max pobiegl na lózko i przyglondal sie nam .
-Teraz juz nie -powiedzial Harry i zblirzyl sie tak blisko ze czulam jego oddech a moich ustach .
-Harry ... Ja nie moge ... Max mnie uprzedzil ... ale wiem ze musze sprubowac .- Powiedzialam patrzonc w  jego przepienkne tenczówki .
-Daj nam szanse kochanie .- Powiedzial i musnol moje usta . to byl namientny pocalunek .
- Harry ..przestan.-Powiedzialam , on zaczol calowac mojom szyje . Szepnol mi cos do ucha.
-Kocham Cie ...


Heeejka :)
mój ulubiony rozdzial :D rzycze milego czytania .

No comments:

Post a Comment